o eleWatorze wypowiedzieli się

Charakterystyczną, a zarazem najcenniejszą właściwością „eleWatora” – w jego już pięcioletniej historii – są analogie sposobu redagowania kolejnych numerów do tworzenia dzieł sztuki. Mam na myśli nie tylko wysoki poziom (literacki i intelektualny) publikowanych w tym kwartalniku prac, i nie tylko jego staranne, wyraziste kształty plastyczne, lecz przede wszystkim to, że ani dla tematów, ani dla autorów (piszących i omawianych), ani dla poetyk czy retoryk, ani wreszcie dla ocen poszczególnych faktów kultury nie ma tutaj łatwego, przewidywalnego schematu: pismo otwiera się na wciąż nowe obszary, oddaje swoje łamy spierającym się ideom, czyli rozwija się tak, jak prawdziwa sztuka.
Edward Balcerzan

W Szczecinie funkcjonowały niegdyś dwa pisma poświęcone tematyce kulturowo-literackiej: dwumiesięcznik „Pogranicza” oraz kwartalnik „[fo:pa]”. Pierwsze z nich obejmowało recepcję akademickiego obiektywizmu środowiska polonistów, bardzo wąski krąg odbiorców, drugie zaś eksperymentowało z powodzeniem kontrkultury, z obiegiem ekstremalnych filozofów i pisarzy. Obydwa dawno przestały egzystować. Godnie zastąpił je kwartalnik literacko-kulturalny „eleWator”, wydawany przez Fundację Literatury imienia Henryka Berezy. Poszczególne numery „eleWatora” są tematyczne, bardzo często poświęcone osobowości jednego autora, twórcy, np. pojawiały się tytuły: James Joyce, Jorge Luis Borges, Julio Cortazar, Virginia Woolf, Andrzej Bursa czy Allen Ginsberg. Kwartalnik słynie z tego, iż przypomina czytelnikom wartościowe postaci dawno zapomnianych pisarzy czy kontrowersyjnych krytyków literackich (pamiętne numery o tytułach Jan Drzeżdżon i Mieczysław Piotrowski, czy osobowość patrona wydawcy kwartalnika, numer o tytule Henryk Bereza). Pismo zawiera eseje, wywiady z autorami, z osobami bliskimi bohaterom tematu, recenzje, noty krytyczne, jest też w nim miejsce na sztuki plastyczne, muzykę, teatr, fotografię. Każdy numer wzbogacają fragmenty prozy, dzienników i poezja, pozwala na to bogata objętość (ponad 200 stron). Piękna szata graficzna jest też zasługą wydawcy. Zawartość każdego numeru jest na tyle interesująca, posiadająca niezupełnie obiegowe poglądy i wiedzę, że uważam „eleWator” za godny polecenia. Wyróżnia się bowiem na tle pism o podobnej tematyce profesjonalnym podejściem do zagadnień w nim poruszanych, poszerzonym spektrum krytycznym, być może jest to efekt współpracy osób redagujących kwartalnik.
Jarosław Błahy

„eleWator” to kwartalnik obierający motyw lub twórczość konkretnego literata za temat numeru, a także odnoszący się do bieżących zjawisk na polu kulturowym. Oprócz esejów dotyczących tematu wiodącego, w czasopiśmie publikowane są m.in. teksty fikcyjne i recenzje, co umożliwia stworzenie przestrzeni do dialogu dla szerokiego grona autorów i odbiorców. Na uwagę zasługuje różnorodność podejmowanych tematów oraz interdyscyplinarne ujęcie kultury – omawiany jest także teatr, a warstwę graficzną ubogacają reprodukcje dzieł z zakresu sztuk wizualnych. „eleWator” prezentuje istotne zagadnienia humanistyki polskiej i światowej, dokumentuje zmiany w dziedzinie sztuki oraz stanowi platformę dla twórców i krytyków.
Katarzyna Biela

Jeśli miałbym wskazać jakieś pismo kulturalne, które w Polsce spełnia rolę integracyjną coraz bardziej „zatomizowanego” środowiska artystycznego, to wskazałbym właśnie szczeciński „eleWator”.
Redaktorom kwartalnika udaje się nie tylko zasypywać podziały pokoleniowe, czy polityczne, ale także, że tak się wyrażę, „międzygatunkowe”, co oznacza, że jest to pismo w pełnym tego znaczenia – interdyscyplinarne. Tutaj poezja, esej, czy opowiadanie, sąsiadują z grafiką, fotografią, czy krytyczną recenzją wydawniczą – wbrew pozorom, to na rynku wydawniczym coraz większa rzadkość… I co bardzo ważne, jego łamy otwarte są dla twórców z całego kraju – od Szczecina po dalekie południe, choć Szczecin nadaje tutaj ton, co również jest bardzo istotne dla ukazania, jak prężne to artystycznie miasto!
To wielka sztuka, utrzymać na tak trudnym rynku wydawniczym, pismo o tak wysokim poziomie merytorycznym i integracyjnym.
Tomasz Bohajedyn

Szczeciński „eleWator” zasługuje na jak najszersze wsparcie (nie tylko finansowe), ponieważ realizuje to, co zapowiada w programie; przyciąga autorów z całej Polski, uwzględniając ich wysoki poziom merytoryczny (literacko-artystyczny), a nie wyłącznie środowiskowy; upowszechnia mniej znane albo zapomniane niesłusznie, a przecież wybitne i cenne postacie i zjawiska; przyczynia się do upowszechniania obecności głębokiej literatury i sztuki na Pomorzu; skutecznie promuje nowych twórców.
Kazimierz Brakoniecki

„eleWator” jest jednym z niewielu dostępnych obecnie na polskim rynku pism o charakterze interdyscyplinarnym. Na łamach kwartalnika ukazują się bowiem zarówno teksty poświęcone literaturze, jak i muzyce, filmowi czy architekturze. Nie brakuje w nim wywiadów, przekładów oraz felietonów. Warto podkreślić, że czasopismo jest otwarte na nowe nazwiska, a zatem na dopiero co debiutujących autorów, a to nie zdarza się często. Każdy z numerów poświęcony jest odrębnemu problemowi lub autorowi. Zdarza się dość często, że są to zagadnienia, o których nie można przeczytać w innych periodykach. Pismo ma więc ogromny walor poznawczy.
Patrycja Chajęcka

„eleWator” to pismo kulturalne z literackimi ambicjami, które buduje wspólną przestrzeń dla różnych form oraz dziedzin, zarówno mocno osadzonych w tradycji (np. plastyka, film, architektura), jak i całkiem niedawno dopuszczonych do stołu (komiks). Kwartalnik jest otwarty na różne środowiska (można powiedzieć, że funkcjonuje ponad podziałami) oraz często wykracza poza utarte stereotypy i przekracza granice (np. w najnowszym numerze prezentuje wiersze białoruskiego autora, Uładzimiera Arłoua). No a samo literackie menu składa się już na prawdziwą duchową ucztę: poezja, proza, recenzje, szkice, felietony pierwszoligowych autorów. „eleWator” znaczy winda, a ta pracuje non stop i co jakiś czas, z żelazną konsekwencją osiąga szczyt.
Marek Czuku

Spośród licznych naszych czasopism literackich – tak papierowych, jak i sieciowych – „eleWator” wyróżnia się niezwykle poważnym stosunkiem do prezentowanych treści, w czym przypomina moją ulubioną „Frazę”. Jeśli redakcja zdecyduje się na podjęcie jakiegoś tematu (w formie numeru monograficznego), analizuje go wszechstronnie i rzetelnie. Prezentowana na łamach „eleWatora” literatura stanowi (zwykle) efekt redakcyjnego kompromisu, który budowany jest – przynajmniej ja takie wrażenie odnoszę – w oparciu o wartość estetyczną danego materiału, niezależnie od wypływających z niego przekonań ideologicznych. To również bardzo cenne. Czasopism takich jak „eleWator” potrzeba u nas jak najwięcej.
Tomasz Dalasiński

Szczecińskie pismo „eleWator” należy do najciekawszych pism literackich jakie ukazują się w tej chwili w Polsce. Na łamach tego czasopisma prezentuje się to, co najciekawsze zarówno w poezji, jak i prozie, a także w krytyce. Chociaż to pismo literackie, to ważną rolę na jego łamach odgrywa ponadto tematyka plastyczna, muzyczna, filmowa, etc.
Redaktorom czasopisma udało się skupić wokół „eleWatora” skupić grono znakomitych autorów, wywodzących się, co najważniejsze z różnych pokoleń, a także z różnych ośrodków kulturalnych w kraju.
Siłą pisma są także numery monograficzne, poświęcone takim twórcom, jak: Andrzej Bursa, Jan Drzeżdżon, Stanisław Piętak, Mieczysław Piotrowski czy Adam Wiśniewski-Snerg.
„eleWator” wydaje się być pismem w sensie programowym i artystycznym niezależnym, nie schlebia żadnym gustom, nie kultywuje literackiej hierarchii, jaką narzucają dzisiaj komercyjne media, zarówno prasowe, jak i elektroniczne.
Janusz Drzewucki

Bezpretensjonalne pomysły, autentyczne rozmowy i połączenie najlepszych tradycji ze świeżym spojrzeniem. „eleWator” to uczciwy program kulturalny i udana formuła rozmowy o literaturze. Mam swoje czasopismo.
Mateusz Dworek

„eleWator” to: enklawa literackiego eksperymentu, Współczesna awangarda, twórczość ośmielonego ryzyka
Zenon Fajfer

pismo „eleWator” zwraca uwagę i formą, i treścią. Nieczęsto się zdarza, żeby kwartalnik ukazywał się w takiej formie – każdy numer jest prawdziwie pokaźną książką. Każdy konsekwentnie ma swojego głównego „bohatera” – często uznanego człowieka pióra (czy to z zagranicy np. J.L. Borgesa, czy to z kraju np. A. Bursę), zdarza się, że „bohaterem” jest jakieś „zjawisko” np. „Wojna” lub „Bieda”. Szkice krytyczne, rozmowy, różne formy przybliżenia, dotyczące poszczególnych bohaterów, wystarczyłyby, żeby uznać czasopismo „eleWator” za godne uwagi, jednak nie ogranicza się ono do głównego tematu. Mogę w nim znaleźć także współczesną twórczość zarówno młodych pisarzy, jak i tych dojrzalszych, już znanych oraz znaczących. Poezja, proza, krytyka literacka, stałe rubryki. Kultura, kultura, kultura – porządnie zredagowana oraz wyselekcjonowana. Pozostaje tylko czytać i liczyć, że lektura nowych numerów „eleWatora” będzie możliwa jak najdłużej.
Michał Fałtynowicz

„eleWator” jest pismem nie schodzącym poniżej wysokiego poziomu publikacji i stawiającym na różnorodność, o starannie przemyślanym zamyśle artystycznym (np. tematyczność) i ciekawej, z tego co wiem rozpoznawalnej oprawie graficznej. W publikacjach pozwala zaistnieć osobom bliższym pojęciu debiutanta, ale zachowuje krytyczne spojrzenie, nie bez nienachalnego nakierowania. Kontakt z Redakcją był zawsze bardzo sprawny i sympatyczny, stąd też polecałem pismo piszącym znajomym.
Szymon Florczyk

Od początku swego istnienia „eleWator” zwracał szczególną uwagę swoim formatem, wyraźnym charakterem, a jednocześnie różnorodnością tematyki, autorów oraz rodzajów literackich i publicystycznych. Jest to kwartalnik regionalny, ale zarówno tematyka jak i wachlarz nazwisk pisarzy z różnych stron Polski i świata implikują szeroki zasięg adresatów umożliwiając kulturową integrację.
Jest to pismo otwarte na różne kultury, czytelnik znajduje tu materiały dotyczące najcelniejszych osiągnięć literatury polskiej i międzynarodowej w postaci przekładów, analiz, a także materiałów biograficznych najwspanialszych reprezentantów tych kultur.
Bardzo imponująca seria materiałów monograficznych stanowi doskonały materiał dla miłośników literatury, ale także dla studentów, młodego pokolenia, które znajduje tu autentyczny materiał dla poszerzenia horyzontów. Fakt, że tematyka nie ogranicza się tylko do literatury polskiej stwarza możliwość do odczytywania tej literatury w kontekście osiągnięć światowych.
Z perspektywy wieloletniego dorobku pisarskiego, naukowego i dydaktycznego, pragnę podkreślić zasługi tego kwartalnika na polu rozwoju współczesnego piśmiennictwa i polskiego życia intelektualnego.
Anna Frajlich

„eleWator” to pismo literackie, ważne na polskim (i nie tylko) rynku czytelniczym. Każdemu numerowi przewodzi wybrany temat. Zebrane artykuły tworzą bogaty obraz myśli, interesującą polemikę odniesień i światopoglądów wokół określonego zagadnienia. Tak tworzy się dokument, zapis treści, materii subtelnych, przemijających, który jest głosem, odpowiedzią współczesności w dyskusji pokoleń na tematy ponadczasowe, nurtujące ludzi od wieków. Jest tu też miejsce dla nowej poezji, prozy oraz artykułów krytycznych z dziedziny sztuki, filozofii i innych nauk humanistycznych. Omawiane są dawne i nowe nurty w literaturze, muzyce, filmie, teatrze. Przypomina się istotne wydarzenia, problemy, zagadnienia ze świata kultury i sztuki tak z naszego kraju, jak i te o wymiarze globalnym. Przy zalewie wydawnictw brukowo-sensacyjnych „eleWator” jawi się strażnikiem, opiekunem wartości wysokich i jednocześnie środkiem przekazującym te wartości, rozwijającym i pobudzającym do refleksji.
Joanna Gałecka

Przestrzeń kulturowa nie znosi próżni, a start „eleWatora” (rok 2012) zbiegł się w czasie z ustaniem działalności kilku znaczących pism Pomorza Zachodniego, w tym kwartalnika „Łabuź” (Łobez), dwumiesięcznika „Pogranicza” (Szczecin), kwartalnika „[fo:pa]” (Szczecin) oraz papierowych wydań kwartalnika „Latarnia Morska” (Kołobrzeg). I wspomnianą próżnię nowy periodyk wypełnia znakomicie, konsekwentnie trzymając się wstępnej deklaracji sprzed lat: „Nie będziemy schlebiać ani modom literackim, ani gustom narzucanym przez środowiska mainstreamowe”.
Dużą zaletą „eleWatora” jest sięganie po dobre pióra, tak w zakresie szeroko pojętej eseistyki oraz krytyki, jak i oryginalnych utworów literackich. Pismo jest otwarte na nowe nurty i autorów, nie stroniąc jednocześnie od zjawisk minionych, w tym od twórców, którym czas przeszły nie zawsze pozwalał na ukazanie pełni wartości.
Redakcja pisma nie ogląda się na „zasługi” publikujących, kładąc duży nacisk na poziom tekstów. A obok uznanych już autorów w „eleWatorze” znajdziemy sporą grupę debiutantów lub z niewielkim dorobkiem. Taka redakcyjna polityka ma oczywisty i głęboki sens: zachowania ciągłości nie tylko pokoleniowej.
I choć wyraźnie widać ponadregionalne ambicje kwartalnika, warto podkreślić fakt sporego nacisku na ekspozycje autorów związanych z Pomorzem, dzięki czemu nie znika z pola widzenia tak istotny w kontekstach lokalnych ‘genius loci’.
Lech M. Jakób

„eleWator” to jedno z naprawdę niewielu już pism, w których twórcy literatury mają szansę publikować swoje opowiadania, wiersze czy fragmenty powieści. Teksty uznanych pisarzy sąsiadują na tych łamach z tekstami obiecujących, utalentowanych autorów. W „eleWatorze” przeczytamy także teksty problemowe, poświęcone kulturze w szerokim znaczeniu. Biorąc do ręki egzemplarz, zawsze słusznie gruby, mamy pewność, że natrafimy na coś, co zmieni nasz dotychczasowy punkt widzenia. „eleWator” czytają najchętniej licealiści, studenci oraz osoby w średnim wieku. Czytają przyszli profesorowie, inżynierzy, lekarze, architekci, politycy, artyści.
Gdybym był wrażliwym sponsorem lub chcącym dotrzeć do rodzin z klasy średniej przedsiębiorcą z pewnością pomyślałbym o dotowaniu, sponsorowaniu „eleWatora”. Bez takich pism trudno sobie wyobrazić życie kulturalne, trudno budować kulturalną rangę miasta, regionu, kraju. Trudno zmieniać postawy i światopoglądy. Mając jednak możliwości bardzo łatwo sprawić, by „eleWator” mógł istnieć i pozytywnie oddziaływać na swoich czytelników.
Ian Kemp

Pismo rewelacyjne, elementarne i fundamentalne. Odkrywcze w tym, co stanowi zarówno klasykę jak i awangardę współczesności. Istotne w ukazywaniu szczegółów żywej tkanki tekstu. Osadzone na mocnych fundamentach światowej i rodzimej kultury. Numery monograficzne i tematyczne – to da mnie rarytasy.
Bogusław Kierc

„eleWator” jest miejscem, w którym można zapoznać się z artystami, mało znanymi czy też czasem zapomnianymi. Tutaj także artyści mogą zaprezentować swoją twórczość szerszej publiczności, gdzie indziej nie mieliby takiej możliwości, przy czym cała zawartość jest na najwyższym poziomie, zarówno merytorycznym jak i artystycznym. Do tego „eleWator” nie jest skupiony jedynie na literaturze lecz także na innych dziedzinach sztuki.
Jarek Kozłowski

Wydawca „eleWatora”, Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy w Szczecinie, postawiło na (w większości) młodą redakcję z pomysłami oraz na szereg działań promocyjnych wspierających działalność czasopisma, takich jak spotkania promocyjne w różnych miastach Polski, książki („kolekcja eleWatora”), pocztówki i inne materiały reklamowe.
Redakcję wspiera liczne grono stałych współpracowników zarówno z kraju jak i z zagranicy, z Dublina, Kijowa, Londynu, Paryża i Nowego Jorku.
Tym, co moim zdaniem pozytywnie wyróżnia „eleWator” na krajowym rynku czasopism literackich, są numery tematyczne. Ich bohaterami byli z reguły wielcy indywidualiści, tacy jak James Joyce, Andrzej Bursa, Jan Drzeżdżon, Jorge Luis Borges, T.S. Eliot czy Wielimir Chlebnikow.
Znam, a ponieważ znam, więc i doceniam wysiłek jaki wkłada się w redagowanie numerów prezentujących w sposób przemyślany i odpowiedzialny trudne zjawiska (i nazwiska) literackie. Stąd przekonanie, że podtrzymanie bytu czasopisma, leży w interesie nas wszystkich, zarówno czytelników, pisarzy i krytyków literackich, jak i darczyńców. Wszystkim nam zależy bowiem na pokazywaniu różnorodności i bogactwa świata literatury, w efekcie – jego powagi i piękna.
Krzysztof Kuczkowski

Kwartalnik literacko-kulturalny „eleWator” jest na rynku polskim najbardziej wszechstronną pozycją dla wymagającego czytelnika. Eseje, recenzje, felietony, proza i poezja goszczą tu na równych prawach. Tematycznie „eleWator” zakreśla szeroki krąg o zdecydowanie egalitarystycznym promieniu: mieszają się tu kultury, punkty widzenia i gatunki. Nie ograniczając się tylko do rodzimej twórczości, kwartalnik oferuje próbki prozy i poezji z całego świata, często poddając je wnikliwej analizie i błyskotliwym dyskursom. W skład zespołu redakcyjnego wchodzą ludzie o wyrobionych gustach, trzymający rękę na pulsie ważnych nurtów i tendencji kształtujących współczesną sztukę. „eleWator” wnosi nie tylko istotny i potrzebny wkład do kulturowego dialogu w naszym kraju – stanowi również niezbędny kontrapunkt do wszechogarniającej i korodującej nasze życie komercjalizacji.
Jarek Kupść

W latach 1991-2003 redagowałam w Poznaniu miesięcznik kulturalny „Arkusz”, dlatego wiem, jak istotną rzeczą jest stworzenie wokół periodyku wspólnoty autorskiej, zarówno w środowisku najbliższym, jak i poza jego granicami. Z uznaniem stwierdzam, że szczecińskiemu „eleWatorowi” udało się w stosunkowo krótkim czasie pozyskać licznych współpracowników – od debiutantów do seniorów – nie tylko w Szczecinie, i nie tylko w aktywnych ośrodkach polskiego życia kulturalnego, ale także za granicą. Jedną z form budowania wspólnoty skupiającej się wokół „eleWatora” są promocyjne spotkania z czytelnikami, inną – szeroki wachlarz poruszanych zagadnień, ukazywanych w indywidualnych, zróżnicowanych stylach.
Bogusława Latawiec

Kwartalnik „eleWator” to pismo propagujące nowe trendy w literaturze, filmie, plastyce, muzyce. Ciekawa koncepcja pisma wypływa z założeń programowych i celów stawianych przez Fundację Literatury im. H. Berezy. To pismo trzeba wspierać, temu pismu należy pomagać.
Ryszard Lenc

Jest jedna rzecz, której mogę być pewien w dobie licznych pism literackich, które pojawiają się w mgnieniu oka i które równie szybko znikają: „eleWator” – kwartalnik to wyjątkowy pod każdym względem i na każdej płaszczyźnie. Czasopismo to ukazuje się już od sześciu lat, podczas których jego formuła – odznaczająca się godną podkreślenia wieloobszarowością oraz interdyscyplinarnym podejściem do każdego tematu – pozwoliły na opracowanie niemalże trzydziestu mikromonografii poświęconych zjawiskom zarówno całkowicie pomijanym, jak i jaskrawie istotnym dla polskiej, europejskiej oraz światowej kultury. Czytelników i czytelniczki z całą pewnością zaskoczy szeroki wachlarz tematów, których wyliczenie rozpocząć można od Virginii Woolf czy też Allena Ginsberga, skończyć zaś na Mieczysławie Piotrowskim lub Yuko Mishimie, jednocześnie zahaczając o motywy tyleż nieoczywiste, co interesujące: wodę, Wojwodinę czy biedę. Co jednak najciekawsze, owe monografie powstają przy współpracy z najwybitniejszymi twórcami i twórczyniami polskiej kultury. Dość powiedzieć, że w „eleWatorze” publikowali (i publikują!) między innymi Piotr Matywiecki, Urszula Zajączkowska, Julia Fiedorczuk, Piotr Matywiecki, Piotr Szewc, a także Edward Balcerzan, Krystyna Sakowicz, Waldemar Bawołek oraz Bogusława Latawiec. Wymieniać można oczywiście znacznie dłużej, przy czym część nazwisk z pewnością nie okazałaby się łatwa do rozpoznania – jest to spowodowane tym, że „eleWator” regularnie i z zaskakującym zaufaniem udostępnia swoje łamy początkującym i debiutującym pisarzom oraz pisarkom wszelkiej maści. To zresztą kolejny aspekt, na który warto zwrócić uwagę, przyglądając się szczecińskiemu kwartalnikowi – ogromna różnorodność w doborze publikowanych tekstów. W niemalże każdym numerze odnaleźć można utwory poetyckie, prozatorskie, teksty eseistyczne, recenzenckie, felietonistyczne, o charakterze przeglądowym, a także komiksy, grafiki, reprodukcje obrazów… Dwie cechy „eleWatora”, na które koniecznie trzeba więc zwrócić uwagę, to wielość i stałość. Niewieloma pismami tego rzędu może pochwalić się Polska i polski rynek wydawniczy. Właśnie dlatego należy życzyć, by „eleWator” ukazywał się regularnie jeszcze przez wiele lat, by w dalszej przyszłości stanowił niezwykle cenny materiał dla – miejmy nadzieję – licznych badaczy i badaczek.
Maciej Libich

Kwartalnik „eleWator” jest pismem o szerokim spektrum informacji literacko-kulturowych. Jest miejscem polemik, dyskusji. Wysoki poziom prowadzenia czasopisma, powoduje, ze z chęcią czytelnik sięga po wciąż nowe źródło wiedzy, które, mimo tak rozpowszechnionego internetu ma siłę w szacie graficznej oraz dobrze wyselekcjonowanej tematyce. Dzięki temu oszczędzamy czas, a jednocześnie uzyskujemy wiedzę w zagadnieniach które nas interesują.
Katarzyna Lipecka

Kwartalnik „eleWator” zajmuje ważne miejsce w krajobrazie współczesnych pism literackich. Niezwykle interesująco reaguje na aktualne zjawiska kulturowe. Zazwyczaj ukazuje je we właściwej współczesnej humanistyce perspektywie interdyscyplinarnej. Często tematyzuje je w postaci numerów monograficznych ujmujących omawiane zagadnienia w sposób wnikliwy, nowatorski, zawsze kompetentny. Czasopismo może się pochwalić szerokim gronem współpracowników, którzy reprezentują rozmaite środowiska i estetyki oraz pokolenia. Każdy numer cechuje wyraźna koncepcja redakcyjna oparta na starannym doborze atrakcyjnych merytorycznie, zróżnicowanych, formalnie materiałów. (teksty poetyckie, prozatorskie, eseje literackie, szkice naukowe i popularnonaukowe, recenzje, omówienia). Ponadto szata graficzna oraz typograficzny kształt „eleWatora” wyróżnia go spośród podobnych periodyków, sprawiając, że jest on bardzo przyjazny w lekturze.
Piotr-Wiktor Lorkowski

„eleWator” – wydawany w Szczecinie kwartalnik literacko-kulturalny pełni w logistyce literacko-kulturalnej Polski rolę spichlerza kluczowego: gromadzi on, by później dystrybuować w postaci zwięzłych, przemyślanych (dodatnich) ładunków, dobra o wysokiej wartości, aliści trudno mierzalne. To „eleWator” przywraca pamięci, przybliża, odkrywa, pokazuje po nowemu wybitnych przedstawicieli literatury, filozofii i innych dyscyplin. To z tego pisma dowiadujemy się co jeszcze i jak należy i można czytać. To tutaj odnajdziemy przestrzenie przeznaczone dla debiutantów różnych segmentów (sąsieków) literatury. Do tego właśnie magazynu docierają przesyłki z wielu krajów europejskich i spoza starego kontynentu. Będąc – z miejsca pochodzenia – periodykiem szczecińskim, jest z drugiej strony wyróżniającym się, oryginalnym, uzupełniającym, niezbędnym elementem wielkiego systemu ciągów komunikacji literackiej i miejsc składowania twórczości piśmienniczej dla abonentów i odbiorców z całej Polski i spoza jej granic.
Marek Maj

„eleWator” uważam za jedno z najważniejszych polskich czasopism literackich. Dlaczego? Z pośród innych periodyków wyróżnia się tematem przewodnim, któremu większa część „eleWatora” jest poświęcona (m.in. wybitnym pisarzom). Dodatkowo zawsze jest miejsce na poezję, prozę, felietony czy krytykę literacką. Warto wspomnieć o tym, że treści zawarte w szczecińskim kwartalniku są na wysokim poziomie, piszą w nim uznani autorzy, ale także debiutanci. To bardzo ważne czasopismo, które kreuje i współtworzy literacką rzeczywistość w Polsce.
Paweł Majcherczyk

Jeżeli by przyjąć, że obraz świata można budować na zasadzie „od szczegółu do ogółu” to owe szczegółowe, zbliżeniowe informacje należałoby dobierać bardzo skrupulatnie. Czasem w sposób uporządkowany, niekiedy – idąc na żywioł. To jest twórcze.
Dlatego czekam na każdy „eleWator” z nadziej na nowe szczegóły, dzięki którym mogę poznawać mój/nasz świat. Czujna lupa literatury, myśli filozoficznej, odważnego obrazu – pokazuje więcej niż mi się w pierwszej chwili wydaje. Trzeba mieć czym patrzeć, więc chętnie patrzę „eleWator’em” i ten sposób poznawania rzeczywistości niniejszym polecam.
Miłka O. Malzan

Przygoda z kwartalnikiem „eleWator” rozpoczęła się dla mnie ponad trzy lata temu, kiedy to przyjąłem zaproszenie redakcji do współtworzenia numeru poświęconego kondycji krytyki literackiej i szerzej – zagadnieniom krytyki w kulturze. Pozytywnie zaskoczyło mnie wówczas podejście twórców periodyku do tematu przewodniego wydawnictwa w sposób bardzo obszerny. Ciekawym wydało mi się oparcie kluczowych opinii dotyczących krytyków i kuratorów, na wynikach zastosowanego narzędzia badawczego w postaci ankiety. Na łamach dwunastego numeru „eleWatora” znalazło się miejsce na zagadnienia związane z krytyką w Internecie, a także krytyką muzyczną. To wszystko, w efekcie oznacza głęboki i niczym nieograniczony autorski wdech, który w ramach kredytu zaufania, uzyskują wszyscy zaproszeni do opiniotwórczego wysiłku współpracownicy. Wdech, w sposób naturalny ma swoje następstwo w postaci swobodnego merytorycznie wydechu, co z punktu widzenia czytelników jest czymś wyjątkowo cennym. Wszystko to z czym miałem wówczas styczność spowodowało, że od tej chwili mój związek z działem muzycznym czasopisma utrwalił się, a jednocześnie stałem się wiernym czytelnikiem „eleWatora”. Doceniam to, gdyż z dużą satysfakcją, co kwartał i z każdą kolejną premierą czasopisma, niezmiennie odnajduję w nim garść interesujących informacji o działaniach artystycznych w obszarach literatury, filmu czy teatru.
Adam Mańkowski

„eleWator”; to jedno z najciekawszych i najlepiej redagowanych polskich czasopism literackich. Jego tematyczne numery zawsze poszerzają o niespodziewane aspekty problemy kulturalne i społeczne. Ich nieoczywisty wybór zwraca uwagę na sprawy ważne ale dotąd niedostrzegane, poddawane są one wszechstronnej analizie. A kiedy tematem staje się twórczość jednego wybranego pisarza, mamy do czynienia ze zbiorową, odkrywczą i wyczerpującą monografią. Także kształt graficzny „eleWatora”, oryginalny, piękny i czytelny jest ogromną zaletą.
Piotr Matywiecki

Coraz rzadziej docierają do mnie polskojęzyczne pisma literackie, a to między innymi z tej przyczyny, że coraz mniej ich w Polsce wychodzi. Kiedy w 2012 roku przesłano mi pierwszy numer szczecińskiego „eleWatora”, byłem mile zaskoczony wysokim poziomem artystycznym pisma. I nie zmieniło się to do dziś. Zmieniali się autorzy, recenzenci, tłumacze, zmieniał się skład redakcji, zmieniali się również rozrzuceni po całym świecie współpracownicy, ewaluowała szata graficzna, a „eleWator” wciąż pozostawał periodykiem interesującym, opiniotwórczym i pod każdym względem godnym przeczytania. Można zatem powiedzieć, że przez ostatnie pięć lat pismo sprawdziło się na chwiejnym literackim rynku. I mam nadzieję, że będzie mogło nadal funkcjonować. Przynajmniej przez następne pięć lat. Życzę tego całej redakcji, a przede wszystkim czytelnikom.
Dariusz Muszer

Wydawany przez Fundację Literatury imienia Henryka Berezy kwartalnik literacko-kulturalny “eleWator” ukazuje się w Szczecinie zaledwie od 2012 roku, a już przez kilka lat swego istnienia zdążył zdobyć duże uznanie na rynku wydawniczym w całej Polsce. Wybitni autorzy, znakomita szata graficzna, pocztówki z reprodukcjami dzieł ambitnych plastyków, staranne planowanie kolejnych tematycznych numerów, świadczące o dalekosiężnej wizji redaktorów, a ciekawe imprezy towarzyszące promocjom pisma, stanowią o jego wyjątkowej wartości i pozycji wśród miłośników wyłamującej się ze schematów literatury. Czuję się zaszczycona, że mogę być zarówno autorką, jak i czytelniczką tego kwartalnika.
Ewa Elżbieta Nowakowska

Obserwuję od początku działalność wydawniczą szczecińskiego „eleWatora”, od tego czasu czasopismo to stało się jednym z ważnych, bardzo nielicznych już tytułów obserwujących i komentujących to, co się dzieje w literaturze i życiu literackim, a w dużej mierze także w okalającej je bieżącej otoczce aktualności kulturalnych. Nie trzeba w tym miejscu dowodzić, jak bardzo stan, pozycja i rola literatury zależy w dużej mierze od toczących się dziś na łamach głównie czasopism dyskusji, sporów, diagnoz i ocen krytycznych – i jak bardzo malejąca liczba poświęconych książkom, procesom artystycznym i samym autorom stron i kolumn w pismach (nie wymieniam tygodników kulturalnych, bo takich z prawdziwego zdarzenia u nas w ogóle nie ma) wpływa na zubożenie i marnienie naszego piśmiennictwa literackiego, o czym może świadczyć spadająca liczba przekładów zagranicznych naszej prozy czy poezji, a także ich szerszych krytycznych prezentacji. (Kiedy w wyśmiewanej przez niektórych tuzów nowej krytyki „czarnej dziurze” PRL-u nowe tomy np. Konwickiego, Kuśniewicza, Szymborskiej, Różewicza, Szczypiorskiego, Herberta, Lema i wielu innych pisarzy znajdowały stałe omówienia w rubrykach czołowych tygodników europejskich – to od paru lat można ze świecą szukać jakichkolwiek recenzji z polskich nowości we francuskich, angielskich czy amerykańskich pismach). Niestety internetowe tytuły nie zastępują, przynajmniej na razie, w wartościowy i społecznie szeroki sposób „papierowych” nośników. W tej sytuacji nieliczne literackie i kulturalne czasopisma, których coraz mniej (wyparowały kolejne m.in. w Krakowie, Katowicach, Olsztynie, Gdańsku, Warszawie, także w Szczecinie) spełniają(ły) ożywczą dla życia literackiego i fundamentalną dla literatury rolę. „eleWator” od początku nie ograniczał się do promocji i obserwacji procesów kulturalnych, zjawisk i edycji obejmujących krąg regionalny, czyli zachodniopomorski, za co mu chwała, i poświęca wciąż uwagę tematom i problemom dotyczącym środowisk całego kraju.
Mieczysław Orski

Bardzo się cieszę, że „eleWator” znajduje miejsce na swoich łamach na promowanie „małych literatur”, tematów niszowych i na ogół trudno dostępnych przeciętnemu czytelnikowi. Literatura węgierska właśnie do takich niezbadanych rejonów należy, dlatego numer o Tiborze Dérym otwiera możliwość na oswojenie i dotarcie z nią do polskiego odbiorcy. „eleWator” nie boi się też debiutantów, nie trzyma kurczowo starej sprawdzonej gwardii, ale pozwala wykazać twórcom (oraz tłumaczom!), którzy stawiają na literackiej ścieżce pierwsze kroki.
Michalina Oziembłowska

Świadoma odpowiedzialności za słowo i mając całkowite przekonanie wypływające ze stałego czytelniczego kontaktu z kwartalnikiem „eleWator”, uprzejmie zaznaczam, że przez cały okres wydawniczy utrzymuje on najwyższy poziom merytoryczny i edytorski. Dzięki przemyślanemu doborowi tematów nie jest czasopismem wąsko-branżowym, co jest rzadkością na polskim rynku literacko-kulturalnym. Monograficzne i biograficzne edycje w interdyscyplinarnym ujęciu zasługują na duże uznanie i wyróżnienie. Patrząc na skromność czasopism zawierających poezję, esej i krytykę literacką, które mieszczą się zaledwie na jednej półce w empiku, objętość czytelniczą „eleWatora” można przyrównać jedynie do „Kontekstów”. Ogólnie rzecz biorąc jest co czytać i do czego wracać. Jest co analizować i pogłębiać. „eleWator” w domowej bibliotece zajmuje miejsce na półce z książkami, nie spotyka go los krótkotrwałych czasopism. Niech tak zostanie.
Izabela Pajdała

„eleWator” wbrew toczącym się w środowiskach literackich podziałom scala najróżniejsze teksty literackie, krytyczne, jak również te dotyczące szeroko pojętej sztuki. W piśmie publikują swoje prace debiutanci, ale również autorzy z interesującym dorobkiem. Niezależność „eleWatora” dobrze wpływa na zainteresowanie czytelników i wnosi ważny wkład w rozwój literatury i sztuki. To dobre pismo, które nie zamyka się na ludzi, lecz daje im szansę je współtworzyć. Mieszkam w Irlandii, współpraca z pismem dała mi szansę na kontakt z ojczystym językiem, jak również możliwość przedstawienia osobowości z artystycznych środowisk w Polsce, które mnie inspirują. Czasami jest to dla nich jedyna szansa zaistnienia w czasopiśmie o znaczeniu kulturalnym. „eleWator” jest już rozpoznawalnym pismem i dla wielu ludzi bardzo ważnym przedsięwzięciem na drodze ich rozwoju.
Małgorzata Południak

Szczeciński „eleWator” już pięć lat gości prozaików, poetów i krytyków z całej Polski i wszystkich pokoleń. Jest pismem kulturotwórczym, różnorodnym. Dla mieszkańców Polski nie nadbrzeżnej Szczecin leży nad morzem i choć tak nie jest, to można by rzec , że dzięki temu unoszącemu „eleWatorowi” można sięgać aż poza dalekie widnokręgi, aż choćby do Japonii, bo w niektórych numerach pisma jest obszerne omówienie wybranych pisarzy zagranicznych. Mam nadzieję na następne „lecia” rozszerzania horyzontów.
Uta Przyboś

„eleWator” to kwartalnik na europejskim poziomie przekrojowo podchodzący do literatury, sztuki, filmu, fotografii, teatru, muzyki, komiksu i innych obszarów kultury oraz myśli współczesnej. Pismo to charakteryzuje monograficzne ujęcie poszczególnych tematów lub postaci rozmaitych artystów bądź myślicieli. Znaleźć w nim można zarówno przedstawicieli światowej, jak i polskiej literatury i kultury. W przypadku polskiego piśmiennictwa „eleWator” stara się przerzucać pomosty pomiędzy twórczością (i krytyką literacką) emigracyjną i krajową, traktując je jako przejawy tej samej, jednej polskiej kultury.
Paweł Przywara

„eleWator” jest interesującym pismem z szerokim, wielopokoleniowym kręgiem autorów i współpracowników wywodzących się z niemal całej Polski (swoje stałe miejsca mają w nim m.in. Edward Balcerzan, P. Michałowski, E. Tkaczyszyn-Dycki). Zwraca uwagę jego monograficzny charakter, oparty na przeplataniu się numerów poświęconych wybitnym i inspirującym postaciom polskiej i światowej literatury (m.in. J. Cortazarowi, J.L. Borgesowi, A. Bursie, H. Berezie, J. Drzeżdżonowi) z numerami poświęconymi istotnym problemom współczesnego świata (m.in. biedzie, wojnie, ruchowi „Oburzonych”). Promuje wielu młodych i nowych pisarzy. także przez organizowane przez siebie konkursy poetyckie i prozatorskie im. Henryka Berezy, których efektem są publikacje pokonkursowych almanachów oraz książek ich laureatów, dołączane bezpłatnie do numerów pisma. Pismo zwraca też uwagę bogatą szatą graficzną i poświęca uwagę także innym niż literatura dziedzinom sztuki.
Magdalena Rabizo-Birek

Lektura „eleWatora” zawsze budzi moją ciekawość. Tworzą je ludzie uważni na nowe nazwiska. Na pisarzy i poetów tworzących na obrzeżach medialnego pisarskiego świata. Na nowe literackie konwencje. Pismo ma swój styl, wyrazisty i rozpoznawalny. Potrafi zaskakiwać, zawsze zachęca do lektury.
Zyta Rudzka

Pismo „eleWator” wydaje się być ważnym punktem nie tylko na literackiej mapie regionu, ale także na literackiej mapie Polski. Pozostaje zjawiskiem osobnym, prezentującym twórców i estetyki spoza dominujących obiegów polskiej kultury. Twórcy pisma w numerach monograficznych wyświetlali sylwetki pisarzy ważnych, ale nieco zapomnianych lub niedostatecznie docenionych, takich jak m.in. Jan Drzeżdżon, Andrzej Bursa, Adam Wiśniewski-Snerg. W „eleWatorze” kulturę widzi się jako całość – obejmującą nie tylko literaturę, ale także muzykę, film, sztuki plastyczne czy komiks.
Alan Sasinowski

Czasopismo „eleWator” to jeden z niewielu kwartalników literackich, który w pełni realizuje ideę upowszechniania poezji i literatury w pełnym tego słowa znaczeniu. Każdy numer tego kwartalnika jest na bardzo wysokim poziomie literackim i zmusza do refleksji. Staje się jakby pretekstem, do własnych przemyśleń i wyrobienia własnego zdania na temat aktualnej sytuacji literackiej w Polsce. „elewator” to cenne zjawisko na skalę ogólnopolską. Numery są monograficzne, by przywołać znakomite prezentacje Eliota, Mishimy czy polskiego twórcę literatury science fiction Adama Wiśniewskiego-Snerga. Pismo ma szerokie spektrum tematyczne prezentując autorów z Polski i zza granicy. Co ciekawe, nie kieruje się ani modami, ani jakimś kodem w doborze autorów; autorzy dobierani są obiektywnie, zgodnie z ich talentem i z tym, co mają do zaproponowania. Dla „eleWatora” liczy się jedynie poziom artystyczny i merytoryczny. Myślę, że jego istnienie jest bardzo opiniotwórcze i może wytyczać właściwą drogę intelektualną dla czytelników, zarówno znawców jak i przeciętnych odbiorców. Każdy numer czyta się z przyjemnością i ze świadomością, że wniesie coś nowego do życia intelektualnego. Nie wyobrażam sobie polskiej sceny literackiej bez tego czasopisma.
Ewa Sonnenberg

„eleWator” – unikalna monograficzna przestrzeń, zaducha wielkich pisarzy; tych znanych, ale i zapoznanych też, bo Drzeżdżon, bo Virginia Woolf, bo Eliot, bo Bereza, bo Piotrowski. Niepowtarzalna w formie i treści publikacja literacka, w której czasami i bohaterka moich książek, Pani Egucka – w prostej linii od Księżnej Twerskiej Juliany, dama jak pisze Teodor Parnicki „z napisu na kapeluszu i sztandarze” tradycję, przyzwoitość, dobre maniery może kultywować dla następnych pokoleń ostrzegając kraje cywilizowane przed zmongoleniem, czyli bydlądkowatością… przed, jakże groźnym hasłem propagowanym w niektórych publikacjach literackich: fura – skóra – komóra – pazury skrajnie rozleniwionego Mongoła, wyciągnięte po cudzy dorobek – zaciśnięte pięści krzywdy, wbijające się między oczy tych, którzy pracowicie budują swój świat z ufnością i poczciwością… „eleWator”? – tak! na wielu współczesnych pisarzy – tych ostatnich co „tak poloneza wodzą”.
Można w różny sposób zbawiać Świat poprzez słowo pisane, także w tak szlachetnych pismach jak „eleWator”.
Elżbieta Stankiewicz-Daleszyńska

Sięgnąłem przed pięciu laty po pismo „eleWator” z trzech powodów. Od nich się zaczęło. Po pierwsze związek pisma z Fundacją Literatury imienia Henryka Berezy niósł ze sobą nadzieję, że będzie w piśmie, jak w zdaniu Berezy: „O literaturze, która jest takim jabłkiem z drzewa wiadomości dobrego i złego, którego zakaz zrywania nie może dotyczyć, bo nawet raj bez możliwości bezgrzesznego grzeszenia stałby się dla człowieka piekłem”. To obraz raju wyobraźni bezustannie do urzeczywistniania. Po drugie nazwa pisma nasuwała obraz wielkiej budowli, spichrzu do przechowywania ziarna. Obraz sypkiego zbioru elementów do tworzenia nowych kształtów. Po trzecie miasto powstania pisma, Szczecin, na krańcu terytorium ludzi mówiących jednym językiem, w miejscu nie znającym wcześniej w powszechnym użyciu tego języka. Sytuacja stworzona do szukania form porozumiewania się w obrębie sztuki.
Grzegorz Strumyk

Kwartalnik „eleWator” uważam za jedną z najciekawszych pozycji na rynku czasopism literackich. Spośród innych tytułów periodyk wyróżnia się przewodnim tematem każdego numeru. Poszczególne „eleWatory” poświęcone były pisarzom (np. Jan Drzeżdżon, Yukio Mishima, T.S. Elliot) oraz rozpoznania określonych zjawisk w kulturze (np. wojny, bieda, granice). Można powiedzieć, że „eleWator” jest pismem interdyscyplinarnym, gdyż nie ogranicza się wyłącznie do literatury, badając omawiane zjawiska także w kontekście socjologicznym i filozoficznym. W piśmie nie brakuje także stałych działów, m.in. poezji, prozy, muzyki oraz krytyki literackiej. Polecam.
Łukasz Suskiewicz

„eleWator” to bez wątpienia jedno najważniejszych pism literackich w Polsce. Na łamach szczecińskiego kwartalnika dyskutuje się o literaturze ważnej i potrzebnej. Pismo reprezentuję szeroką panoramę ujęć różnych humanistycznych zatrudnień i aktywności. Artykuły o sztuce, funkcjonują na równie z twórczością autorską, przekładową czy krytyczną. Dość wspomnieć, że „eleWator” wypełnia lukę na rynku pism poświęconych szeroko rozumianej kulturze, przygotowują numery monograficzne, poświęcone autorom, którzy zasługują na przypomnienie, ponowne odczytanie, czy z rozmaitych względów ich recepcja jest dziś dla nas sprawą istotną. Pismo kontrapunktuje spojrzenia na literaturę, dobór autorów czy felietonistów jest pluralistyczny, pismo jest agorą, gdzie ścierają się ze sobą racje i wizje tego, czym powinna, jest, dobra literatura.
Bartosz Suwiński

„eleWator” to jedno z coraz mniej licznych na rynku wydawniczym czasopism o profilu literacko-kulturalnym. Czasopismo niszowe, owszem, ale jakże ważne i potrzebne. Wydawany we Szczecinie, w naturalny sposób wpisuje się w krąg twórców miejscowych, co ważne – różnych pokoleń – a zarazem „eleWator” ma słuszne ambicje periodyku ogólnopolskiego, niezawężonego do szczecińskiego podwórka. Spośród autorów, publikujących w „elewatorze”, wymieńmy m.in. Ernesta Brylla, Bohdana Zadurę, Henryka Berezę, Leszka Szarugę, Piotra Matywieckiego, Mariana Pilota, Jana Drzeżdżona czy Mieczysława Piotrowskiego. Spośród twórców obcych warto wymienić Thomasa Stearnsa Eliota, Jamesa Joyce’a, Jorge Luisa Borgesa, Allena Ginsberga, Julio Cortázara. Piękna plejada i „eleWator” nie powiedział w tej mierze ostatniego słowa. Ważną częścią periodyku są rozmowy z twórcami i obszerny dział krytyki literackiej. To również za ich sprawą pismo jest żywe i przyciągające uwagę czytelnika. Uważam, że kulturotwórcza i umacniająca tożsamość środowiska szczecińskiego rola „eleWatora” – nie tylko na gruncie literackim – w pełni usprawiedliwia wsparcie finansowe udzielane przez państwo.
Piotr Szewc

Dla każdego, kto – jak ja – wychował się na czasopismach kulturalnych lat 90. (czyli w epoce bezprecedensowego boomu wydawniczego na rynku literackich periodyków), lektura „eleWatora” jest aktem wzruszającym i krzepiącym. Jednak to wzruszenie ma niewiele wspólnego z sentymentem za utraconym czasem, bo nie jest „eleWator” pismem antykwarycznym z końca ubiegłego wieku; to, co w nim wzrusza, to dochowanie wierności dwóm ideałom: otwartości (i bezpretensjonalności) w duchu lat 90. oraz aktualności wobec dzisiejszych procesów kulturowych. To stąd ta ujmująca równowaga między powagą tematów a frywolnością form, między sięganiem po autorów uznanych a promocją debiutów, literaturą obcą i rodzimą. A do tego dochodzi jeszcze odwaga w przypominaniu tematów (autorów, dzieł, problemów) zapomnianych i troska, z jaką traktuje się to coraz większe pole kulturowego zapoznania. Wszystko to sprawia, że „eleWator” podnosi, dźwiga, winduje (by znaleźć jakiś synonim najlepiej odpowiadający tytułowi pisma) poziom życia literackiego czy – szerzej – kulturalnego w sposób zupełnie wyjątkowy.
Michał Tabaczyński

„eleWator” to pismo znakomite. Teksty w nim publikowane są na bardzo wysokim poziomie, zawsze niezwykle interesujące i przynoszące wiele satysfakcji intelektualnej i emocjonalnej. Zaletą pisma jest to, że numery są monograficzne, dotyczące bądź to jednego autora, bądź problemu, wokół którego zogniskowane są poszczególne artykuły, studia i szkice. Periodyk cieszy oko, które podąża zachłannie w wędrówkach po dobrych drogach myśli i uczuć.
Paweł Tański

Na mapie podobnych pism w Polsce, szczeciński kwartalnik literacko-kulturalny „eleWator” wyróżnia autotematyczność poszczególnych numerów, których kontekst ‘czysto’ literacki ma jednak charakter interdyscyplinarny, co umocowuje go w szeroko rozumianej przestrzeni filozofii i socjologii, sztuk pięknych i nauk ścisłych.
Kwartalnik ukazuje się pod egidą ‘Fundacji Literackiej im. Henryka Berezy’ – jednego z naszych najwybitniejszych, ale i kontrowersyjnych krytyków literackich – i ten patronat wyraziście obliguje Redakcję pisma do otwartości na nowe, więc i kontrowersyjne prądy i tendencje w sztuce i literaturze, bynajmniej nie zwalniając od tematyki ogólnospołecznej np. w tematycznych edycjach kwartalnika „Wojna”, „Oburzeni”, „Afryka” lub „Bieda”.
Ów monograficzny charakter poszczególnych edycji „eleWatora” wiąże to co ważne w literaturze i sztuce polskiej, z tym co ważne w literaturze i sztuce światowej, z ich opisem z dzisiejszej tutaj i teraz perspektywy. W pewnym sensie dotyczy to również rozbudowanego działu recenzenckiego kwartalnika.
Natomiast fakt, że pismo wyrasta z korzenia szczecińskiej oficyny wydawniczej ‘Forma’ w sposób nie tylko formalny, ale praktyczny wiąże je nie tylko ze środowiskiem pisarzy, twórców sztuk plastycznych itp., ale z całym regionem zachodniopomorskim i czyni je niezbywalnym elementem jego twórczej, kulturalnej tradycji.
Andrzej Turczyński

„eleWator” jest pismem stosunkowo młodym, co nie zmienia faktu, iż stał się pozycją niezastąpioną w polskiej przestrzeni kulturowej ze względu na swój wyjątkowy charakter. Otóż jest to kwartalnik, w którym znajdziemy nie tylko najnowszą prozę i poezję polską, tłumaczenia, eseje i recenzje, ale przede wszystkim jest to pismo tematyczne. I to właśnie temat przewodni każdego numeru sprawia, iż jest to pismo wyjątkowe, bo „eleWator” nie tylko przybliża autorów, którzy nie są znani szerszej publiczności, ale i referuje, jak kultura sobie radzi z problemami współczesnego świata.
Andrzej Wasilewski

„eleWator” jest na polskiej scenie literackiej jednym z nielicznych pism zwróconych ku zjawiskom istotnym, a niedostatecznie reprezentowanym w obowiązującym dyskursie krytycznym. Jakimś symbolem mogłyby tu być nazwiska Wielimira Chlebnikowa i Mieczysława Piotrowskiego, którym „eleWator” poświęcił numery monograficzne, a które to nazwiska są absolutnie kluczowe dla zrozumienia przemian, jakim podlega młoda, zorientowana awangardowo, polska literatura. W swoim dziele odsłaniania mniej znanych filiacji dwudziestowiecznej kultury pismo wychodzi zresztą, wzorem najlepszych, poza granice kraju: to tu znalazły się jedne z najbardziej sycących porcji materiałów źródłowych poświęconych twórczości Yukio Mishimy czy pisarzom Afryki. Sam mam przyjemność pisywać do „eleWatora” o muzyce współczesnej; to dość niesamowite, że w tak gęstym programie kwartalnik ten znajduje jeszcze miejsce na to, by przyglądać się temu, co dzieje się na Warszawskiej Jesieni.
Rafał Wawrzyńczyk

Co myślę, jak myślę o „eleWatorze”? Przede wszystkim o znaczeniu kultury literackiej, a w zasadzie o konieczności jej tworzenia przez sztab zapaleńców, którym zależy, by literatura miała swoje miejsce w naszej rzeczywistości. By nie zwiędła i nie zeschła się z braku życiodajnych soków bezinteresownego zainteresowania tego, który chce pisać, i tego, który chce czytać. Słowo artystyczne wymaga dobrego i sprawnego pośrednika w postaci czasopisma literackiego. Taką rolę „eleWatorowi” wyznaczyli jego twórcy. Bo co to jest wspomniana kultura literacka? To systematyczne budowanie obszarów spotkań pisarza i czytelnika, twórcy i odbiorcy, które wymagają sensownie zaplanowanego pośrednictwa w postaci czasopisma o artystycznym charakterze. Tak było sto pięćdziesiąt lat temu, tak jest i teraz. Redaktorzy „eleWatora” wiedzą to i od kilku lat tworzą pismo, które rozsądnie i z pewnym wdziękiem moderuje przede wszystkim głosy współczesnych pisarzy, krytyków, eseistów i badaczy literatury. Jest tam też miejsce na muzykę, komiks i sztuki plastyczne. To być może jedno z ciekawszych literackich, artystycznych pism na naszym rynku, co jest zasługą mrówczej (zapewne) pracy konkretnych osób, wchodzących w skład redakcji pisma. Ja szczególnie cenię sobie pomysł monograficzności „eleWatora” i ciekawość jego redaktorów tego, co w literaturze ważne i nowe.
Maciej Wróblewski

Do „eleWatora”, po pięciu latach jego istnienia, można się przywiązać i bardzo to pismo doceniać. Zaciekawia świetnymi tekstami, ilustracjami, niebanalnymi tematami kolejnych numerów; o różnych oglądach tych tematów gdzie indziej się nie przeczyta. Kwartalnik wydawany w Szczecinie, „w narożniku mapy”, przyciąga też czymś nielokalnym, sięga w różne miejsca i czasy, gromadzi autorów z różnych stron kraju i świata, jest świetnym pismem, które nabrało wyraźnego charakteru i teraz może się już tylko rozwijać.
Marta Zelwan (dawniej Krystyna Sakowicz)

„eleWator” nie jest na pewno książeczką do nabożeństwa, ani podręcznym pismem dla zabicia nudy. Nie jest pismem, które się kupuje w celu skrócenia podróży, nie jest w końcu czytadłem z braku laku.
W przeszłości miałem duży problem natury finansowej ponieważ w kioskach było wiele pism wartościowych z ciekawą szatą graficzną, ciekawym profilem tematycznym i ukazywały się częściej ale w mniejszej objętości stron. Dzisiaj sytuacja jest odwrotna, pisma ukazują się rzadziej, za to w rekordowej objętości stron. Należy do nich niewątpliwie, „eleWator”.
Profil tematyczny to największy atut „eleWatora”, nawiązywanie do przeszłości, do wybitnych bądź kontrowersyjnych postaci literatury i sztuki, jego historyczny akcent, oraz stałe tematycznie okienka zajmowane przez wybitnych twórców i ludzi nauki. Tym mnie „kupił” ten kwartalnik. Od dziesiątego numeru poświęconego Andrzejowi Bursie kupuję regularnie to pismo, kolejne numery przynoszą coraz ciekawsze tematy, rekord pobił numer poświęcony twórcy „poezji nagiej” Allenowi Ginsbergowi. Postać ta towarzyszyła mi w przeszłości podczas wędrówek lirycznych w zmaganiu się z kanonami obowiązującymi w latach siedemdziesiątych i później, aż do połowy lat osiemdziesiątych, kiedy to stwierdziłem, że nie warto walczyć o wątpliwej wartości laury poezji.
Czym dla mnie jest „eleWator”? Tym samym czym była dawniej „Literatura”. Pismo, w którym dawkowano informacje i teksty literackie w sposób bardzo racjonalny. Nie nudzący. Dzisiaj kiedy mamy przesyt poezji, nadmiar jej publikacji w większości pism literackich, przynajmniej ja szukam odejścia w kierunku największych wartości, które już się nie powtórzą. I trzeba do nich sięgać z premedytacją, badać, odkrywać nowe wartości i fakty wyciągać na światło dzienne. Bo nie wszystko dotąd zostało napisane, ujęte w annałach historycznych, a wszystko jak wiadomo kołem się toczy. Literatura też. W tym względzie „elewator” wypełnia jakby lukę występującą na rynku określonych powyżej potrzeb czytelniczych.
Jerzy Beniamin Zimny